Tekst piosenki
Na nadgarstku pensja dyrektora
A w Warszawie to mieszkań mam z pięć
Dupy wiją się już jak wąż boa
Mała, wsiadasz albo biorę je
Podjechałem po nią czerwonym Ferrari
Z tyłu na siedzeniu wiozę bukiet róż
A ta mówi, że woli tulipany
Na całe szczęście na jej miejsce mam sto dup
Ona ma złote serce, a ja mam złoty Rolex
Mała, czerwone Ferrari jedzie właśnie w Twoją stronę
Cegła, gaz, jadę nazrywać Ci kwiatów
Biorę bukiety dwa, tego kwiatu jest pół światu
Jedna idzie pach, pach, drugą zabieram na Bali
Wszystkie takie piękne, jak na podjeździe Ferrari
Szyby w dół, biały dres, uścisk dłoni jak prezes
Dzwoni do mnie cały dzień, a ja chcę robić interes
Jadę do kasyna, wrzuciłem tauzena
Wygram milion albo przegram sto
Ona dzwoni, bo znowu afera
Wciskam guzik i wpada jackpot
Podjechałem po nią czerwonym Ferrari
Z tyłu na siedzeniu wiozę bukiet róż
A ta mówi, że woli tulipany
Na całe szczęście na jej miejsce mam sto dup
Na nadgarstku pensja dyrektora
A w Warszawie to mieszkań mam z pięć
Dupy wiją się już jak wąż boa
Mała, wsiadasz albo biorę je






