Tekst piosenki
Byku, to nie London, tylko kurwa Warszawa
He-he-heroina czarna jak Barack Obama
Towar z ręki do ręki nocą lata w kilogramach
Zajechali na dwie fury, pogubili się w zeznaniach
Jak, kurwo, nie ma jechania, zarzuć okiem w kryminały
Menele jebane po peronach walą strzały
Spulas podchodzi, goni, zgarnia dolary
Ktoś fetę wali w parku – no kurwa, nie do wiary
Klimacik szary, ale kocham klimaty
Crack, kokaina i napalone szmaty
Handel, prostytucja, ulica podkręca waty
Nigdy mało pęgi, ale nie, kurwa, za kraty
Na łapy nie dam rady, to ruszają sprzęty
Chłopaki soloco, każdy w głowę pierdolnięty
Jak wjeżdżasz na Wawer, to nie wjeżdżaj napięty
Jebać Umińskiego i policyjne komendy
Byku, to nie London, tylko kurwa Warszawa
Zapierdala równo jak po mefedron kichawa
Halo mordziu, jasna sprawa, ustawka rozegrana
Tryby miał tak wyjebane, że nawijał o sześcianach, haha!
Ona blacha i bajer miała krótki
Z manier jeszcze gorsza od zwykłej prostytutki
Jesteś za krótki, me na play pala police
You too biss is flis de bill, 022 on the vil
Turbulencje mocne, mordo, kurwa na Warszawie
Wyglądasz jak dziwka, to nie pytaj, co się gapię
Kolejkę złapie, pojedzie, przejebie siano na kurwy
Wcisnęli mu sahbe i że niby z półki górny
Mordzia zajebał i był trochę marudny
Wyglądał jak z wioski, z japy był trochę paskudny
Klimat bywa skubny, więc go wariaci zgubili
Wyczyścili mu konto i jego family
Byku, to nie London, tylko kurwa Warszawa
Przestań ćpać to gówno, bo ci pierdolnie pikawa
Nie bądź taki fifarafa, znają tu abrakadabra
Życie viva lux, w kanale była masakra
Allāhu Akbar, Rajmas bürde du Weller
Sokak burda, seni de götünü seni keserler
Seni sikerler, chamy wielkie jak ta szafa
Każdy coś zapierdala, wita sportowa Warszawa, awa!
Za nimi prawa, prawa nie ma dokumentów
Cztery minuty temu skasował pięciu pacjentów
Się nie testuj, Warszawa ciąga na tańce
Ulica policji rapem zakłada kagańce
Warszawski elegante, dresy full adidas
No problem, it’s my friend, veriss bar now we gash
Trzy, dwa, raz, take them adidas, şu lipa
E-E-EBK E9, kilka wita WWA
Byku, to nie London, tylko kurwa Warszawa
EBK E9, Warszawy główna centrala
Zajawka, buchy, rap – życie śmiga jak tralala
Ulica go rozlicza, chłopak dla niej zapierdala
Moza Mahalla alay fala, dawaj fanty
Wariat się nie pierdoli, grzeje teraz zakład karny
Zarobek marny, każdy kmini coś na boku
Za nimi niebieski patrol śmiga od kroku do kroku, ya!

![JIMEK / ORKIESTRA / GOŚCIE - HISTORIA POLSKIEGO HIP-HOPU. ROZDZIAŁ III OSTATNI: Rąbek tajemnicy przed wrześniowym koncertem [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MWVZ2CM3MUFLQ-C492.webp)




