Tekst piosenki
[Rahim]
Ktoś coś czy nikt nic? Na krzywy ryj na ten piknik chce
Wbijam, postaw wykrzyknik przed, czytam cię jak mój czytnik, te
Nie wiem, czy to takie sexy, chcesz coś zyskać, a tracisz; #Brexit
Piszę swój list niczym Flexxip, gdy gadamy jak przez pleksi
Niczym ćwiczysz jak wierszyk, być bardziej fit, bardziej flexi
Ale w wersji bez anokesji, No Diggity jak Blackstreet
Ktoś coś czy nikt nic? Czekam wciąż, bije licznik
Zaś w kwestiach pozamuzycznych bądź co bądź bądźmy pragmatyczni
Nie pytam już, co tam u was i nie czytam, kogo posuwasz
Dobrych myśli wszak masówa, szlak rozświetla jak jarzyniówa
Tak, coś robię, to się wczuwam, szlag cię trafia, gdy wypluwam
Dobre gówno jak Kopi Luwak, język to mój sługa na tych groove'ach
[Fokus & Jajonasz]
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a może to miejska legenda
Jedziemy tam, gdzie się nie da (a jak)
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a niesie wibrację jednak
Świat będzie pamiętał (o tak)
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a może to miejska legenda
Jedziemy tam, gdzie się nie da (a jak)
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a niesie wibrację jednak
Świat będzie pamiętał (o tak)
[Fokus]
Konsumują większą wartość niż sami tworzą, wszystko marność jak gówno dołożą
Nienormalność to ich nowa normalność, krzyczą "wolność" z niewidzialną obrożą
Ktoś coś czy nikt nic? Na jednej z mych szachownic
Pionek ma zimny prysznic, drobnica, nieistotni
Pokahontaz, nieliczni, myśli w głowie niczym króliczki
Jak coś powiem, postaw wykrzyknik, zróbmy pierdolony hałas
Bądźmy logiczni, nie można mieć wszystkich emocji na raz
Błąd dydaktyczny, omijamy to, kic-kic nara
Jak zające na łące, myśli kopulujące, porywające
Nawet, kiedy gram koncert, plany planami, plany planujące
A nie tam na tej twojej stronce twoje newsy są zbyt gorące
Moje fusy są źle wróżące, wszystko ci się rozpierdala
Płonące słońce - tylko jedna rzecz spala
Mówię to do tych, co chcą też, reszta - roboty chodzące
Powtarzające głupoty, foty robiące, no co ty?
Optyka bez deliberowania, potyka się o oczywiste pytania
[Fokus & Jajonasz]
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a może to miejska legenda
Jedziemy tam, gdzie się nie da (a jak)
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a niesie wibrację jednak
Świat będzie pamiętał (o tak)
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a może to miejska legenda
Jedziemy tam, gdzie się nie da (a jak)
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a niesie wibrację jednak
Świat będzie pamiętał (o tak)
[Jajonasz]
Ktoś coś? Nikt nic? To stuknie zaraz parę dekad
Łapiemy lajki i kliki, i znów umyka nam puenta
Coś tam wiemy, byliśmy tutaj, słuchaj, a teraz to już ten etap
Że nie tracimy ducha, a wznosimy go jak puchar UEFA
Nie, nie kopiemy za szybko, bo dupnie wszystko jak metan
Adaptujemy środowisko, by być szefem swojego szefa
Rozszerzam rzeczywistość, ale bez filtrów Meta
A po-poprawność polityczną gasimy jak cygareta
Chyba się nie da polegać na cyfrowych alfach, omegach
I ich apologetach, i ich fałszywych monetach
Tak łatwo zmienić człowieka, gdy klimat heavy jak metal
Nie czuję chemii do prostych recept, ani do chemii tych lekarstw
Pijemy czasem jak chemik, ale trzymamy się na zakrętach
Przywracamy ustawienia fabryczne, upgrade'ujemy setup
Odkrywamy znów Amerykę, tworząc muzykę od święta
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a może to miejska legenda
Niby jeszcze jedna w murze cegła, a niesie wibrację jednak
Ktoś coś? Nikt nic? Zamykam sesję bez prawa weta






