Tekst piosenki
Szansa, druga szansa, zawsze druga szansa
Odbudować, co niszczyliśmy przez lata
Druga szansa, zawsze druga szansa, zawsze druga szansa
To jak dar od Boga, jak żar bez ognia
Pali w środku cię jak pochodnia
Uwierz, że będziesz następny
A wiesz przez co? Przez sentymenty
Bardzo często, a to nie tędy, to nie tędy ta droga idzie
Bo to te błędy, to przez nie zawsze ranią słowa jak tępe ostrze
Rana się goi, a blizny nie zatrze, czas, który goni cię, jakby nie patrzeć
I nawet jeżeli już nigdy nie wróci, ta druga szansa może wiele dać ci
Zawsze licząc na farcik, żarcik, trzyma się bardzo dobrze Marcin
Czuje tylko na gardle zacisk, chce się wykrzyczeć - excuse moi
Jesteśmy tego warci, by ze złej drogi mieć szansę zawrócić
Żeby opadła ta gęsta mgła (Sayonara!)
Zepsuty świat, uchroń mnie
Wybacz mi, nie uronię łzy
Nie, nie, daj wreszcie ponieść się
Bo bez Ciebie, bez Ciebie to...
Zepsuty świat, przed nim uchroń mnie
Jak zawiodłem wybacz mi, wybacz mi
Nie uronię łzy, nie mów już nic
Daj wreszcie ponieść się, by naprawić wszystko w nas
Gdy bez Ciebie to nonsens jest
Zepsuty świat, przed nim uchroń mnie
Jak zawiodłem wybacz mi, wybacz mi
Nie uronię łzy, nie mów już nic
Daj wreszcie ponieść się, by naprawić wszystko w nas
Gdy bez Ciebie to nonsens jest
Szansa, druga szansa, zawsze druga szansa
Odbudować, co niszczyliśmy przez lata
Druga szansa, zawsze druga szansa, zawsze druga szansa
Wielu znałem delikwentów
Chcieli wszystko, nie dając nic
Tych od przeróżnych patentów, a na ziomalach zarabiany kwit
I za grosz mieli talentu, potrafili tylko pierdolić
Czasem drugiej szansy może nie być
Dlatego na palcach jednej ręki liczę tych, co mieli czas zawsze jak źle ci
Przy wrogach milcz, jak na spowiedzi
Oni zawsze obrócą to w pył, każdy plan Twój, Ciebie razem z nim
Nie wiem, jak ubrać w słowa, mam to, jak wieża Babel
My to sobie tak gadu gadu, a plujesz jadem
Chyba wiesz, nie ma tematu już, między bajki te słowa włóż
Ja palę Nike, stąd ani rusz, i chyba tym kończę, bo skończył się kurz
Zepsuty świat, uchroń mnie
Wybacz mi, nie uronię łzy
Nie, nie, daj wreszcie ponieść się
Bo bez Ciebie, bez Ciebie to...
Zepsuty świat, przed nim uchroń mnie
Jak zawiodłem wybacz mi, wybacz mi
Nie uronię łzy, nie mów już nic
Daj wreszcie ponieść się, by naprawić wszystko w nas
Gdy bez Ciebie to nonsens jest
Zepsuty świat, przed nim uchroń mnie
Jak zawiodłem wybacz mi, wybacz mi
Nie uronię łzy, nie mów już nic
Daj wreszcie ponieść się, by naprawić wszystko w nas
Gdy bez Ciebie to nonsens jest






