Tekst piosenki
Jakieś dziesięć milimetrów mnie dzieliło od niepowodzenia
Czy masz talent? Czy masz hajsem tatę, ziom?
To nic nie zmienia
Czy to manifestowałeś? Czy masz dar jak Messi?
Zawsze z wiarą po swoją wygraną, z bagażem na plecach, jo
Co do składania - grałem na największych festiwalach
Jestem tym, co nie dał za wygraną
Ale poświęciłem więcej niż ksiądz na kazaniach
Pochowają po bitwie armaty, co by się nie działo
Gdy odejdziesz szybko, pustoszeje cmentarz
Hajsu nie zabiorę, więc co mogę, pozostawię w tekstach
Tobie wybierają: orzeł czy reszka
Zresztą, znając życie, i tak ta moneta stanie bokiem, stanie kantem
Chciałem takim być, jak sam chcę
Rapem przeniknąć do szpiku kości jak ziom chory na białaczkę
Każdy z nas w końcu ponosi konsekwencje swoich pragnień
Także traktuj kilka sekund, co dostałeś, na poważnie
Zjechałem cały kraj, padam na pysk
Powiedz, ile muszę zrobić, by pozwolić sobie żyć?
Między nami niewyraźnie, wszyscy widzą we mnie zysk
Ale chyba właśnie nim chciałem być
Wyjechałem gdzieś daleko i nie wracam dziś wieczorem
Morda moja w telewizorze z moim idolem
I to nie bardzo istotne, co dziś o mnie opowiesz
Jestem za głęboko, idę tylko w jedną stronę
Brat, to ja
Miliony sekund w piach, tysiące godzin lęku
Jak mogę oszukać przyszłość, by nie mówić, że nie wyszło nam wszystko?
Wiem, nigdy już nie będzie za późno
Na jutro z powtórką dziś
Jak długo walczę, świadkiem będzie me pióro
Zajebałem tak, jakbym był kleptomanem
Mam za duże ego, przez co sączę krew na ranę
Obiecałem to, że będę fuerte, mami
Dzisiaj byłaś przy mym boku, może przez to miękko spałem
Twoje oczy, twoja dusza i twój urok
Każdego da się zastąpić, przez to nie ma już Maduro
Chciałbym wierzyć, że nas nie wygryzie Suno
I że ludzkość, tak jak patent, to na końcu będzie górą
Nie wiem, gdzie znalazłem przepis - może w sobie, bo nie w szkole
Chociaż w kilku kręgach to mnie nazywali profesorem
Już totalnie na spokojnie wchodzę, biorę, co nie moje
Odkąd mi na Zanzibarze CP mówił: "pole, pole"
To nie ryję się o flotę, styknie kromka na trzech
And nie boję się, że kiedyś spadnie bomba na łeb
Bo zawinę wszystko i skręcę nam jointa na sen
Najważniejsze, że mam ciebie i wiem, dokąd mam biec
Miliony sekund w piach, tysiące godzin lęku
Jak mogę oszukać przyszłość, by nie mówić, że nie wyszło nam wszystko?
Wiem, nigdy już nie będzie za późno
Na jutro z powtórką dziś
Jak długo walczę, świadkiem będzie me pióro
Budziłem się nad Sekwaną, za Oceanem Atlantyckim
Ale to za mało, yeah
Powiedziałem jej "ti amo" w Mediolanie, Bari, Wenecji, Bergamo
Żyłem z dnia na dzień, z nocy na noc, pod gołym niebem przy butelce curaçao
Obiecałem sobie, że pójdę na całość
Przejdę turbulencje, zmienię trajektorię
Nic się nie bój, nic się nie bój, mamo
Pochodzę z wioski zabitej dechami
Gdzie chyba tylko ja miałem odwagę o czymś marzyć
Albo to było moje nieskończone tsukuyomi
Dlatego pewnie tak bardzo żyłem swoimi snami
Charakter do walki dostałem od mamy
Dlatego jestem tak zdeterminowany
Mimo że włożyłem w to więcej, niż z tego wyciągnąłem
To nadal jestem i nigdzie nie wychodzę
Miliony sekund w piach, tysiące godzin lęku
Jak mogę oszukać przyszłość, by nie mówić, że nie wyszło nam wszystko?
Wiem, nigdy już nie będzie za późno
Na jutro z powtórką dziś
Jak długo walczę, świadkiem będzie me pióro

![Eryk Moczko "FAMILY BRAND": Wiele gwiazdek dookoła, ale gwiazda tylko jedna [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000N6HULXTC850JS-C492.webp)
![Eryk Moczko: Nie robię muzyki dla wyświetleń. Robię ją, bo to moja pasja [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N6C5I3YL3MVJ3-C492.webp)

![Oki "REKLAMACJA'47": Era 47 trwa w najlepsze [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000N5PE1013ESQAB-C429.webp)
![Chivas "DWADZIEŚCIASIEDEM.": Te numery to od zawsze była spowiedź [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000LMSHR9K5W8EA9-C429.webp)
