Tekst piosenki
W końcu mam to, co sobie wyśniłem dawno i to dzięki każdej nieprzespanej nocy
Jestem paradoksem, bo mnie nie widać rzadko, ale mimo tego nigdy nie przeoczysz
Ty paradontozę masz czy zjadłeś zęby? Wiesz jak to jest latać? Wiesz co znaczy upaść?
Ani grosza dziś bym nie miał w kielni, gdybym nie powiedział do stu razy sztuka
Nie uważam na drogę, chcę dwa tysiące koni, wyj*bane na podkowę
To nigdy nie był fart, piszcie mi: "zasłużone", chociaż ja służę tylko sobie
Wrzucę to na kark, nie jestem na sezon jak Netflix, nigdy nie napisałem nic dla komercji
Gadam to kolegom, że zobaczą mnie w TV, oni na to, że mnie chyba poj*bało do reszty
Ale zmienili, bo ci ludzie tu są dla muzy, nie marki, sto DM-ów na dobę i ani jednej dupy od fanki
To nie mój target, ja celuję w serce jak kupidyn, stawiam to na jedną kartę, która lubi dym
Dwulicowych ludzi, flaszkę i nawet nie wiesz, jak łatwo się zgubić w tym
Ale w sumie ta muzyka to jedyne, co potrafię, chociaż jak mi to nie wyjdzie, no to wracam do roboty
Bo jestem dorosły, no i biorę to na klatę, chcę mieć siódme niebo, leję siódme poty
Młody! Jak masz ziomka, który teraz służy ci za głos rozsądku, to go ku*wa szanuj
Tylko przez to, że dotarło w porę, teraz wiem, że nie odj*bie mi od szmalu
Je*ie tych, co chcieli tylko procent jakby byli specami od destylacji
Moja gwardia po kolana w błocie ze mną, w jednej linii kiedy trzeba walczyć
Dla złotówek tu ci wj*bią kosę, na okropne rzeczy ten orzełek patrzy
Albo stąd wyjeżdżasz, albo jedziesz z koksem, albo masz gadane, albo schodzisz z marży
Nie chcą zrobić dla mnie miejsca w branży, to je sobie wyryję
Dla małolatów, co dalej próbują się przebić, ja świecę przykładem - wy ryjem
Sam przez dekadę całowałem klamkę, jakbym deal miał z Castoramą
Chciało mi się rzygać, kiedy musiałem wstać, wyrzucony na start i tak co raz
Nominacja do odkrycia roku, w sumie fajnie, że to w końcu dostał WANE
Serio powinien to dostać Sokół, Bedoes i Dziarma - za odkrycie mnie
Ja nie jestem egotopem, ale pewny swego zawsze, inaczej żyć nie chcę
Na zakładach zawyżają kursy, potem bukmacherom opadają ręce
Napisałem do Que, czy nagra ze mną TikTok, przez chwilę się poczułem przez to dziwką
Przez chwilę
No bo w sumie chodzi o to, żeby mieć fun, napisałem jako fan, mi daleko do pozera
I nie chcieli mnie wziąć do 64 Bars, ch*j, czasem trzeba odczekać
Ale czasami przytłacza mnie sukces, tak bardzo się boję awarii w tej windzie
Moja kariera ma fobię społeczną, najbardziej przeraża to, że mi wyjdzie
Za dwie stówy terapeuta mówi ,że to trochę smutne, dzięki za tę wiedzę
W międzyczasie kogoś rodzic, żebym jak najszybciej zdychał, pisze mi na necie
Chyba mam dość, to siada mi na mózg, moja psycha robi kickflip
Ale ja nie Mózg, całe życie Pinky, chociaż kiedy podsunęli papier i obiecali wysadzane karatem złote ringi
To wyczułem, że to stinky, a wyglądało pięknie
Ale mnie nie karmi fast-food, moja karma wraca i jest w ch*j al dente
Zaufanie dla mnie fundamentem było nawet kiedy wbijali mi w plecy noże
Bo się otaczałem dziwnym kręgiem, przez to moje moralne kręgi dziś tytanowe
Za to moje płyty będą diamentowe, już nie gadam z Bogiem, ale wierzę w cuda
Kiedy przyjdzie na to odpowiedni moment i tak wyjdę z planu jak Truman
Nie rusza mnie hejt, znam gorsze dramaty
Ale nagle mój fan mówi, że dlatego, że mnie słucha to u niego w szkole plują mu w twarz i mam ochotę zabić
Zabić - jeden po drugim
Mam odłożone to siano na kaucję, nie będę się bał ciebie ruszyć, jeśli kiedykolwiek go ruszysz
Nie jestem gangsterem
Ale tak nauczony, że zrobiłbym wiele dla ludzi, co wiele mi dają od siebie
Więcej niż spełnienie marzeń, ku*wa mać, dają mi przetrwać
Bo gdy siedziałem sam i dzwoniłem na linię zaufania to nikt nie odebrał
Było blisko, teraz robię wielkie widowisko z tego, że mi się coś kiedyś odkleiło
Kiedy byłem gnojem u mnie na słuchawie tylko MJ, a nie Liroy
Dla ciebie to może nie być hip-hop, mam wyje*ane jajca
Rucham tę szansę do skutku i nie potrzebuję ich braw sam sobie zaklaskam
To był głupi wers, ale mentor mówił, żeby wrzucać w te numery siebie, a nie jakiś nudny trend
Kiedy wrzucili mnie na głęboką wodę, wtedy każdy za mnie chciałby rzucić się
Nagle milczą telefony, bo ta branża zapomina już na drugi dzień
Ale się prostuję jak facet, głównie robię to dla niej
W trumnę wrzucą dopiero jak zarobię banię… dla mojej wnuczki
Furtki pootwierane, ale wciąż pytają o password
Nigdy nie przestawaj wierzyć i to moje hasło
Będzie po mojemu i niech płonie, Flama!
O utworze
RED BULL 64 BARS to globalna seria, która rozgrzewa fanów rapu na całym świecie. Raperzy muszą napisać 64 nowe wersy, a potem nagrać je w studiu. Tu liczy się tylko przekaz - mocne teksty, surowy rap i charyzma rapera.
24 października 2026 r. w TAURON Arena Kraków odbędzie się koncert RED BULL 64 BARS LIVE. Tomb, Avi, Kukon, Białas, Kaz Bałagane, Paluch i wielu innych raperów - wykonają swoje Red Bull 64 Bars na żywo, a oprócz tego także inne kawałki.






