Tekst piosenki
Ściany tracą pion.
Sufit pije mój cień.
To nie jest noc,
to nie jest dzień.
Rozpuszczam się w kwasie własnych, szklanych myśli;
jestem wszystkim, co nigdy się nie ziści.
Policz do zera, potem zacznij od nowa.
W mojej krtani puchnie martwa mowa.
Nie ma nas – jest tylko sygnał w porwanych przewodach,
gdzie każde echo to kolejna, pusta głowa.
W moich żyłach płynie rtęć i tłuczone szkło.
Dobre rano? Nie, to jest po prostu dobre zło.
Wycinam z pamięci każdy twój ostry kontur,
wypalam resztki martwych struktur.
Jestem błędem w druku, plamą na negatywie.
Żyję? Nie. Ja tylko trwam… i się nie dziwię.
Moje dłonie to tylko dalekie wspomnienie dotyku,
zaszyty w kokonie z własnego, niemego krzyku.
Zrób krok – podłoże nie istnieje.
Zrób krok – układ niestabilny.
Zrób krok – błąd krytyczny.
Biały szum zamiast tętna!
Pusta przestrzeń, beznamiętna!
Rozbijam lustra, by nie widzieć tła!
Nie ma już mnie – jest tylko ciąg zera!
Zimne słońce pali mój wzrok.
Zrób krok!
Zrób krok!
Zrób skok!
Rozwarstwiam się. Cząsteczki szukają wyjścia.
Moja skóra to mapa bez celu.
Patrzę na swoje ciało jak na obcy przedmiot –
mechaniczna lalka podpięta pod tętno.
Ładowanie danych bezpośrednio do tkanek;
mój ostatni, sterylny przystanek.
Zegar wybija dni, których nie ma w kalendarzu.
Jestem tylko kurzem na starym ołtarzu
twoich oczekiwań, których nie umiem spełnić.
Zaszyty w tej bieli, by niewyspanym się obudzić...
Zrób krok – system nie odpowiada.
Zrób krok – brak danych.
Zrób krok – sygnał urwany.
Piksele miłości, rozdzielczość błędu.
Wypadam z rzędu, wypadam z obiegu.
Grawitacja kłamie, światło mnie gryzie.
Jestem na wizji, jestem w kryzysie.
Zrób krok – linia zajęta.
Zrób krok – dostęp odcięty.
Zrób krok – proces usunięty.
Biały szum zamiast tętna!
Pusta przestrzeń, beznamiętna!
Rozbijam lustra, by nie widzieć tła!
Nie ma już mnie – jest tylko ciąg zera!
Zimne słońce pali mój wzrok.
Zrób krok!
Zrób krok!
Zrób skok!
Architektura płaczu, geometria lęku.
Zegary stanęły w samym środku półdźwięku.
Wypalam nerwy, by nie czuć już prądu;
czekam na wyrok ostatniego sądu.
Wszystkie kolory zlały się w jeden punkt –
mój własny, wewnętrzny, atomowy bunt.
Nie szukaj sensu.
Sens: rdzawa plama
na środku sterylnego programu,
w głębi czerwonego organu.
To nie boli.
Ból to jeszcze życie.
Ból to jeszcze kolor.
To… to jest po prostu brak.
To… to jest po prostu wrak.
Podaj mi rękę – nie masz ręki.
Oddaj mi głos – nie masz głosu.
Wszystko jest białe.
Wszystko jest czyste.
Zrób krok. Wyloguj.
Zrób krok. Zapomnij.
Zrób krok. Zresetuj.






