Tekst piosenki
Stalowy świat bez wschodu dnia,
Peron znika — drzwi zamyka czas.
Bilet w jedną stronę, pognieciony w dłoni,
Nikt nas nie przywita, nikt nas nie będzie gonił.
Wagony ze stali, ciężkie jak sumienie,
Mkną po torze bez przystanków.
Wgryzają się w pustkę, zacierają każde wspomnienie.
Za oknem czerń absolutna, nie widać drzew ani budynków,
W szybie tylko odbicia naszych uczynków.
Siedzimy naprzeciw, a jakby osobno,
Imiona brzmią obco, spojrzenia są puste.
Każde „zaraz” już dawno minęło,
Każde „później” zamarło na ustach.
To nocny pociąg, co nie ma rozkładu,
Jedzie przed siebie, nie zostawia śladu.
Stukot kół o szyny, jak bicie serc,
Prowadzi do odległych miejsc.
Nie pytaj o stacje, nie patrz na zegary,
Tu czas się zatrzymał, nieważne jakie masz plany.
Konduktor idzie, nie słychać jego kroków,
Ma twarz bez rysów, ukrytą w półmroku.
Chciałbyś spytać: „Jak długo to potrwa?”,
Lecz język sztywnieje – bo prawda jest okropna.
Nie szuka biletu, on patrzy ci w oczy,
Wie, że ta podróż już „nigdy” się nie skończy.
A ty wciąż liczysz na jakiś ratunek!
Choć dawno temu wybrałeś ten kierunek.
Czujesz ten chłód? Słyszysz ten szum?
Pociąg przyspiesza, paruje stal,
Znika horyzont, zostaje żal.
„Stacja: Warszawa Wschodnia. Pociąg relacji.. do nikąd... Prosimy zachować ostrożność i nie zbliżać się do krawędzi peronu. Pociąg nie zatrzymuje się”.






