Tekst piosenki
1. Zwrotka:
Ludzie mówią jesteś silna, bo tak pięknie stała prosto.
Los jej nigdy nie oszczędzał, postępował z nią wciąż ostro.
Każde słowo w niej się łamie, każde bicie z serca boli.
Jak ma przetrwać dzień kolejny, kiedy w niej już brak tej woli?
Już przywykła do tej łatki, że jest tą co wszystko znosi.
Życie kładło na łopatki, lecz nie chciała o nic prosić.
Tak wesoła zawsze była, kiedy zakładała maskę.
Nikomu się nie żaliła i nie prosiła o łaskę.
Gdy noc cieniem okrywała, to krzyczała: nie mam siły.
Rano ponownie wstawała, jakby świat miał stać się miły.
W telefonie wciąż słyszała: co u ciebie, jak tam żyjesz?
Gdy słuchawkę odkładała, nikt nie słyszał jej jak wyje.
Refren:
Ona idzie przez ten świat, ciągle w za dużym ciężarze.
Nikt jej nigdy nie dostrzega, bo ma zapasowe twarze.
Uśmiech jej jest niczym bandaż na jej popękaną duszę.
Oczy jak bezkresne morze, co przeżyły każdą burzę.
Ile jeszcze ma wytrzymać, nim rozsypie się na proch?
Ile jeszcze skryje w sobie, zanim powie wszystkim dość?
Ile można składać siebie z wiecznie rozsypanych części?
Ile można wiecznie liczyć, że się w życiu jej poszczęści?
Ile krzyków schowa w sobie, nim na dobre pęknie głos?
Czy ktoś w końcu ją zapyta, co jej w życiu przyniósł los?
2. Zwrotka:
Nawet światło w jej pokoju bało blaskiem się zaświecić.
Czuła się wciąż niepotrzebna, jak powyrzucane śmieci.
Żyła w świecie bez koloru, wszystko było szarym tłem.
Mrok ogarniał ją w całości, wciąż mierzyła się ze złem.
Chciałaby powiedzieć prawdę, już bez wstydu i bez drżenia.
Chciałaby szczerze zapłakać, już nie patrząc na spojrzenia.
Choć zawsze mówiła "spoko", czuła jak nabiera wody.
Jak wciąż tonie, jak się dusi, widząc za wysokie schody.
Gdy wstawała wnet o świecie, choć nie spała ani chwili.
Czuła jak ją gniecie życie, inni się tym nie martwili.
W lustrze zawsze stał ktoś obcy, coraz mniej go poznawała.
Serce biło w rytmie bólu, tylko w nim się zatracała.
Refren:
Ona idzie przez ten świat, ciągle w za dużym ciężarze.
Nikt jej nigdy nie dostrzega, bo ma zapasowe twarze.
Uśmiech jej jest niczym bandaż na jej popękaną duszę.
Oczy jak bezkresne morze, co przeżyły każdą burzę.
Ile jeszcze ma wytrzymać, nim rozsypie się na proch?
Ile jeszcze skryje w sobie, zanim powie wszystkim dość?
Ile można składać siebie z wiecznie rozsypanych części?
Ile można wiecznie liczyć, że się w życiu jej poszczęści?
Ile krzyków schowa w sobie, nim na dobre pęknie głos?
Czy ktoś w końcu ją zapyta, co jej w życiu przyniósł los?
3. Zwrotka:
W środku pękła w końcu cicho, jakby ktoś ją złamał w dłoniach.
Nikt ran nigdy nie dostrzegał, które ukrywała w słowach.
Jej marzenia niczym popiół rozsypały się pod palcem.
Każdy dzień był nowym starciem, czuła jak przegrywa w walce.
Tyle w gardle swym trzymała, oddychała tylko skrycie.
Tylko sama to wiedziała jak ją przeorało życie.
Dawno już straciła siłę, nie liczyła, że coś zmieni.
Dawno słońca nie widziała, bo się skryła w gąszczu cieni.
Gdy upadła, nikt nie widział, nikt tego nie zauważył.
Każdy wtedy wzrok odwrócił i się pomóc nie odważył.
Czuła w sobie ciężką zimę, choć za oknem było lato.
Przeszłość była jej więzieniem, które odgradzało kratą.
Już schowała się na zawsze w miejscu, gdzie jej nikt nie znajdzie.
Tam, gdzie nikt nie będzie pytał, czemu znowu zgasła nagle.
Jutro znowu się podniesie, znowu powie wszystko gra.
To historia z masą pęknięć zapomnianych przez ten świat.



![Bittersweet Festival 2026: trzeci dzień. Are you ready to be entertained? [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LLBMPJNL5TRFT-C429.webp)


