Tekst piosenki
Intro)
Krew, pot i łzy – znamy to lepiej niż pacierz.
Niejeden ziom tu zniknął, a był ci jak braciak.
Dziś walczę ze strachem, wyzywam go na pojedynek,
Walczę za tych, co odeszli, i za każdą rodzinę.
(Zwrotka 1)
Idę tą drogą, choć pod górę jak Syzyf,
Jestem wojownikiem, nawet gdy tego nie widzisz.
Walczę o oddech, o jutro, o życie,
By z uśmiechem na twarzy obudzić się o świcie.
Czasem przez błędy, a najczęściej przez raka,
Widziałem niejedną matkę, co musiała zapłakać.
Ale pamiętaj, bracie – gdy świat cię przygniata,
Najlepszą obroną jest potężny atak!
Więc idę przed siebie z podniesioną gardą,
Dla wielu ta walka jest ceną zbyt marną.
Ale gdy odbijesz się od dna, od tego bagna,
Poczujesz, że Twoja siła jest wręcz legendarna!
(Refren)
Nieważne gdzie, nawet gdy zostaniesz sam,
Trzymaj gardę wysoko i realizuj swój plan!
Nawet gdy braknie tchu i opadniesz z sił,
Masz dotrwać do końca, choćbyś gryźć musiał pył!
(Zwrotka 2)
To w nas drzemie ta słowiańska, czysta siła,
Ta sama, co przodków w boju prowadziła.
Dziadek nie pękł, choć krew się przelała,
Teraz Twoja kolej – niech patrzy Polska cała!
Zdejmij tę zbroję, wyjdź ze szpitalnej sali,
Niech te słowa niosą ogień, byśmy nie płakali.
Szanuj korzenie, trzymaj fason do końca,
Niech nadzieja będzie jasna jak tarcza słońca.
Walczymy z rakiem, to nasza rewolucja,
Dla choroby nie istnieje tutaj żadna taryfa ulgowa!
My to Cancer Fighters – armia nie do złamania,
Dopóki serce bije, nie ma poddawania!
(Outro)
Śmierć patrzy w oczy? Niech patrzy, my nie mrugamy.
Wszystkie bariery i strachy dziś przełamiemy
Możesz góry przenosić, masz w sobie tę moc,
Będziemy walczyć przez każdą najciemniejszą noc!






