Tekst piosenki
Zwrotka 1
Nie prosiłem o ten ogień, ale to on mnie wykuł
Wypalił słabość, zostawił twardy artykuł
Myśleliście, że zdechłem? Błąd, właśnie się narodziłem
W moim gardle popiół, rym co jak brzytwa tnie
Widziałem dno, więc nie pytaj mnie jak tam jest
Wykopali dół, sypali piach prosto w moje oczy
Myśleli, że strach mnie w tej ziemi ugości
Ale każda krzywda to była lekcja przetrwania
Dziś nie mam żalu, nie mam nic do dodania
To chłodna kalkulacja, a nie żaden tani krzyk
Prawda na wierzchu, wygrywa ten, co nie znikł
W moich źrenicach nie znajdziesz już człowieka
Tylko pusta otchłań, która na wasz błąd czeka
Refren
Powstałem z popiołów, by odrodzić się w mroku
Feniks betonu, wyrok w każdym moim kroku
Nie chcę waszej wiary, chcę widzieć wasz respekt
Wszystko co fałszywe obrócę w pył i klęskę
Prawda piecze bardziej niż ten ogień na kratce
Wracam po swoje, wygrywam w tej walce
Zwrotka 2
Mój tron jest blisko, moje słowo z milczenia
Wiem ile warte są wasze puste mienia
To surowy wyrok, prawda twarda jak chodnik
Każdy fałszywy brat to dla mnie tylko szkodnik
Krew na ścianach to ślad mojego powrotu
Bez taniej sensacji, bez zbędnego łomotu
Nie szukam białych piór ani czystych skrzydeł
Jestem prawdą wyrwaną z systemowych sideł
Hartowałem ducha tam, gdzie inni pękają
Moje słowa jak wyrok w waszych głowach zostają
Słyszysz to bicie? To rytm waszej klęski
Sami stworzyliście potwora, który jest zwycięski
To nie nienawiść, to po prostu sprawiedliwość
Refren
Powstałem z popiołów, by odrodzić się w mroku
Feniks betonu, wyrok w każdym moim kroku
Nie chcę waszej wiary, chcę widzieć wasz respekt
Wszystko co fałszywe obrócę w pył i klęskę
Prawda boli bardziej niż ten ogień na klatce
Wracam po swoje, wygrywam w tej walce
Outro
Zostawiam tylko ciszę i czyste sumienie
Powstałem z popiołów, to jest mój czas
Płońcie...
Cena była wysoka, ale warto było spłonąć, by w końcu zobaczyć, kto stał przy mnie, a kto podkładał ogień
Dziś jestem wolny, ale samotny na tym szczycie
To jest spokój, którego nigdy nie zrozumiecie
Koniec gry






