Tekst piosenki
Stoję na granicy, gdzie kończy się asfalt
Znak mówi „Zawiercie”, ale dla mnie to przepaść
Białe futro nasiąka nocną mgłą i kurzem
Kupiłam je w lumpeksie, by ukryć wszystkie burze
Latarka wycina krąg na moim kruchym ciele
W tym świetle wyglądam, jakbym wiedziała zbyt wiele
Obłoki dymu z moich ust układają się w aureolę
Znowu gram tę samą, melancholijną rolę.
Mam skrzydła prawie jak anioł, ale są ze sztucznych piór
Przyklejone do pleców na klej i tani sznur
Mogę wzbić się wysoko, lecz wolę zostać tu
Gdzie zapach benzyny miesza się ze smakiem snu
Kochałeś mnie wczoraj, dziś jesteś tylko cieniem
Pomiędzy zbawieniem a wiecznym potępieniem
Mam skrzydła... prawie jak anioł.
Zostawiam ślady szpilek na brudnym poboczu
Wszystko, co piękne, dzieje się poza zasięgiem oczu
Płaczę w koronki, których nie widzi już nikt
Zmieniam się w posąg, w ten tani, bolesny mit
Nie szukaj prawdy pod warstwą mojego bluru
Jestem tylko cieniem rzuconym na pęknięty mur
Noc pachnie deszczem i końcem wielkich spraw
Zasypiam na brzuchu wśród zimnych, wysokich traw.
Mam skrzydła prawie jak anioł, ale są ze sztucznych piór
Przyklejone do pleców na klej i tani sznur
Mogę wzbić się wysoko, lecz wolę zostać tu
Gdzie zapach benzyny miesza się ze smakiem snu
Kochałeś mnie wczoraj, dziś jesteś tylko cieniem
Pomiędzy zbawieniem a wiecznym potępieniem
Mam skrzydła... prawie jak anioł.
Białe futro chroni mnie przed świtem
Wszystko, co ważne, zostało już dawno rozbite
Zegar tyka wolno, sacrum miesza się z kurzem
Nie proszę o słońce, wolę te wieczne burze
To tylko scena, to tylko martwy kadr
Zanim zgasną światła, daj mi ostatni dar.
Mam skrzydła prawie jak anioł, ale są ze sztucznych piór
Przyklejone do pleców na klej i tani sznur
Mogę wzbić się wysoko, lecz wolę zostać tu
Gdzie zapach benzyny miesza się ze smakiem snu
Kochałeś mnie wczoraj, dziś jesteś tylko cieniem
Pomiędzy zbawieniem a wiecznym potępieniem
Mam skrzydła... prawie jak anioł.
Prawie jak anioł...
Tylko te skrzydła trochę ciążą.
Tylko to miasto jest za małe na lot.






