Tekst piosenki
(Patology... Tragedy...)
(To koniec, kochanie...)
Wszystko zaczęło się tak pięknie
Myślałam, że od tego blasku mi serce pęknie
Gdy widziałam Cię bez koszulki, ten widok mnie spalał
Ten ogień w moich żyłach jak trucizna kapał
Byłeś moim bóstwem, mą Nirwaną i niebem
Chciałam dzielić się z Tobą każdym moim chlebem
To była czysta satysfakcja i uniesienie
Twoje ciało to było mojej duszy pragnienie
To jest patology, to jest tragedy
Zabrała mi Ciebie, zniszczyła moje sny
Patology i tragedy, ten mrok
Zrobiła ku Tobie ten krok
Miałeś być mój, w tej bieli
Teraz ta trzecia nas dzieli
Pamiętam ten moment, tę chwilę
Gdy świat się zawalił, a w brzuchu zdechły motyle
Znalazłeś ją, tę postać zbędną
Zrobiłeś z mojej miłości tragedię rzędną
Ja tu płonę z euforii, ja wciąż szukam spełnienia
A Ty wybrałeś ją? To nie do zniesienia!
Widok Was dwojga to katusza
To jest sztylet, co moją wolność uśmierca
To jest patology, to jest tragedy
Zabrała mi Ciebie, zniszczyła moje sny
Patology i tragedy, ten mrok
Zrobiła ku Tobie ten krok
Miałeś być mój, w tej bieli
Teraz ta trzecia nas dzieli
(Satysfakcja? Nie...)
(Wolność? Już nie...)
Wirus zabił moją fantazję
Ona... zniszczyła tę okazję
Patology...
Tragedy...
To jest patology, to jest tragedy
Zabrała mi Ciebie, zniszczyła moje sny
Patology i tragedy, ten mrok
Zrobiła ku Tobie ten krok
Miałeś być mój, w tej bieli
Teraz ta trzecia nas dzieli
(Patology...)
(Tragedy...)






