Tekst piosenki
Srebrna konstrukcja wbita w szary grunt
Dla nas to był zamek, a dla innych bunt
Zdarty lakier, zimna stal pod dłonią
Tam marzenia nasze nigdy nas nie gonią
Wiszenie głową w dół – tak widziałam świat
Zanim w moje życie wkradł się lęk i brak
Ktoś trzepał dywan, sypał się gęsty kurz
A my na górnej rurce – królowie podwórek już.
Trzepak – nasz Facebook, nasz mały tron
Gdzie każde „wyjdziesz?” miało najsłodszy ton
Dżinsy przetarte, kolana w strupach znów
Nie trzeba było filtrów ani wielkich słów
Dziś puste rury, nikogo nie ma tam
Tylko ten metalowy, smutny, stary ramiak
Tęsknię za chwilą, by znów na górze siąść
I wszystkie problemy stąd na dół w przepaść strząść.
„Grażyna, do domu!” – niosło się przez blok
Ale my chcieliśmy zrobić jeszcze jeden skok
Wymyk, odmyk, akrobacje bez tchu
Zanim słońce zgasło, kładąc nas do snu
Dziś na placu zabaw plastik i miękki mech
A ten nasz żeliwny gigant traci swój dech
Nikt już nie fika, nie zdziera dłoni do krwi
Zostały tylko wspomnienia i zamknięte drzwi.
Nie było telefonów, nie było zasięgu
A jednak każdy był zawsze w samym centrum kręgu
Gorzka herbata w szklance i chleb z cukrem w garść
Mieliśmy wszystko, co mogło w nas na zawsze trwać.
Trzepak – nasz Facebook, nasz mały tron
Gdzie każde „wyjdziesz?” miało najsłodszy ton
Dżinsy przetarte, kolana w strupach znów
Nie trzeba było filtrów ani wielkich słów.
Dziś puste rury, nikogo nie ma tam
Tylko ten metalowy, smutny, stary ramiak
Tęsknię za chwilą, by znów na górze siąść
I wszystkie problemy stąd na dół w przepaść strząść.
Został tylko trzepak.
Pusty.
Pamiętasz te akrobacje?
Grażyna schodzi na dół.






