Tekst piosenki
Kiedyś było nas dwóch
Nie trzeba było skakać w ogień
Sam się w okna pchał
Od czasu do czasu zrywał nam się łańcuch
Mocna karta szła
W głowie szumi mi, że lubię tak
I miałem nie grać tutaj dziś va banque
Ale Ona kryje w sobie taki czar, taki styl i smak
Do tego daje mi znak, mówi
Jeszcze jedna, dawaj, nie ma co się bać, nie
Na spokojnie, kotek, na sto procent zaśniesz
Dobra, chuj w to, biorę, co da
Może ten dzień tak wyglądać miał
Dziś na cały rok
By tego było
A tutaj dziwnie mi siadło, za jednym razem
Wracam w tłum, ogarniam twarz
Udaje, że to mój normalny stan
Od świtu, aż po zmrok
Jak jedna seria zakrzywionych zdarzeń
Wiesz, jak to było
Jak?
Bajka
Dobrze się żyło
Tak?
Na maxa
Niczego bym nie zmienił
Nawet nie żałuję tego, ile razy w mordę dostałem
Mam siódme życie
Które?
Nieprawda
To była miłość
Do kogo?
Do miasta
Niczego bym nie zmienił
Nawet nie żałuję tego, ile razy w mordę dostałem
Dotyku zmysł, jak brzytwa mam
Na mały wątek sensoryczny czas
Co będzie jutro, dzisiaj nie ma znaczenia
Na razie spełnia mi każde życzenie
W głowie szumi mi, że było tak nie raz
Pożyczone trzeba oddać razy dwa
Zobaczę w lustrze to drugie ja
Któremu nieraz już mówiłem
Pa, pa
Może dlatego teraz jestem sam
Bo już za dobrze tego diabła znam
Trzeba się rozejść, bo będzie kwas
Chociaż kiedyś to był piękny czas.






