Tekst piosenki
He, He, He a jak!
Kurwa, Fa! Aa!
Ej! Ya! Ej! Ya!
Właśnie tak, EBK 022
Brr, Ej, Brr, Brr, Pow! Pow!
Tryb sport, miasto, szybko, łatwo
Trap phone jasno, M’bappé pod bramką
Graffiti pod klatką, chuj w dupę sąsiadkom
Nafas podjeżdża córkę, bajerując razem z matką
Jazda jest hardcore, więc hamuj, kurwa, z gadką
Za trzy koła PLN, Sashka uraczy zabawką
Na głowie komin, w bagaju wyprawka, obby
Hajs czeka — już robi wszystko co do centa, bo znowu przerobi
Tryb sport pod klatką — robię PIT STOP
Transakcje na szybko, wziął samar na hotel, zawinął z dziwką
Napierdala jak w call center — dawaj, młody, szybciej pędem
Hajs się zgadzać musi przecież,
a on zaraz z głodu jebnie
Trzymaj tutaj wizytówkę — tutaj wszystko za gotówkę
Do swoich to mieć szacunek, a nie całe życie urek
Co tam szczekasz przez komórę — jak chcesz, to ci głowę urwę
Jak słowa nie kontrolujesz, to po lesie robim tournée
Nie wierzysz, to sprawdź, jak te życie tu wygląda
Miasto Warszawa — na wszystko znajdzie się kontakt
Sceny lepsze niż zagrał John Travolta
Trzynaście lat małolat, a wyczyścił babciom konta
Tryb sport, miasto, szybko, łatwo
Trap phone jasno, M’bappé pod bramką
Graffiti pod klatką, chuj w dupę sąsiadkom
Nafas podjeżdża córkę, bajerując razem z matką
Jazda jest hardcore — przejeżdża czwarty patrol
To trzynasta dzielnica, czytaj: dwunasty balkon
Rozmawiam z Agatką — chodź tu ze swoją lalką
Zarzucam tryb bojowy, sportowo wjeżdżam na miasto
Nie wiem, na chuj patrzą, na chuj te twoje pardon
Zapłacisz za swe czyny — jak nie twarzą, to kartą
Raczę pogardą mijam salony, osiedle
Ma ta stara kamienica prześwietla ludzi jak rentgen
Civil click wrzuca na bęben, pędem zapierdalam w center
Cocain w kichawę enter — dawaj mi, kurwo, tą pęgę
Zabieraj te rękę i podwijaj sukienkę
Dobra, później się poznamy, ale może w końcu klękniesz
My name is Enzo, bankrut sunie panienkę
Zagrajmy w gierkę — kogo przewiozą w BMW
Znajdź swoje miejsce, radykalne tendencje
022 Warszawa, całe miasto z pierdolnięciem
Tryb sport, miasto, szybko, łatwo
Trap phone jasno, M’bappé pod bramką
Graffiti pod klatką, chuj w dupę sąsiadkom
Nafas podjeżdża córkę, bajerując razem z matką
EBK jak Al-Ka’ida, twoja dupa, kurwa, gigant
Pięć gram nie starczy, chyba Shaun White po śniegu śmiga
Lewy pas długimi mryga, dwieście blat, klient wzywa
Top szef, pierwsza liga, w weekend zbiera swoje żniwa
Od małego świat przestępczy, psiarnia ciągle za tym węszy
Stado węży chce, bym skonał, a ja myślę o milionach
Stąd, gdzie złoto na szyi, pełna kieszeń w jednej chwili
Mów mi Willy, ale mąka sypie — znowu tu dziabonga
Siwy dym to nie z bonga, tylko to z syfonu
Czterodniowa rajza, mordo — lepiej nie przeholuj
Pewnik to kontroluj, jak pianino będą kły
Obok linie, bywam zły — awantury szły


![Podsiadło wrócił na stadiony i niech już więcej z nich nie schodzi. "Obrotowy Tour" wystartował w Chorzowie [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MW3Z9K3N5NXOM-C492.webp)

![Festiwal w Opolu 2026 - dzień trzeci [RELACJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000MW3JDS6IYDXNI-C429.webp)

