Tekst piosenki
Na skraju boru, gdzie mgła się snuje,
Stara chata z gliny i dym,
Tam czarownica nocą czuwa,
Liczy kruki, liczy sny.
Miała oczy jak popiół z ognia,
Włosy splątane z traw,
Kto jej serce w pył rozdeptał,
Tego imię znał już las.
Oj, leć klątwo, leć przez pole,
Przez rzek siedem, przez czarny bór,
Niech mu nocą wilki wyją,
Niech go znajdzie każdy ból.
Oj, leć klątwo, po kościach, po krwi,
Po imieniu wołaj go,
Bo kto zdradził słowo dane,
Ten nie zazna jutra snów.
Złamał przysięgę przy ognisku,
Na popiele, na święty dym,
Innej rękę wziął o świcie,
Nie oglądał się już w tył.
A czarownica wzięła ziemię,
Garść z grobowych, starych dróg,
Szeptała słowa tak ciche,
Że je słyszał tylko Bóg.
Oj, leć klątwo, leć przez pole,
Przez rzek siedem, przez czarny bór,
Niech mu nocą wilki wyją,
Niech go znajdzie każdy ból.
Oj, leć klątwo, po kościach, po krwi,
Po imieniu wołaj go,
Bo kto zdradził słowo dane,
Ten nie zazna jutra snów.
Nie zginie — gorzej, będzie żył,
Z cieniem własnym twarzą w twarz,
Każdy krok jak cierń w stopie,
Każdy śmiech jak zimny płacz.
Bo klątwa nie zabija ciała,
Ona duszę w garść bierze,
I prowadzi ją bez światła,
Tam, gdzie cisza już nie grzeje.
Gdy po latach wrócił do boru,
Siwy, pusty, bez imion,
Jarzębina krwią ociekła,
A wiatr znał już jego ton.
Na progu chaty stał bez głosu,
A czarownicy nie było tam —
Tylko echo dawnych słów
I popiół… rozsypany sam.
Oj, leć klątwo, leć przez pole,
Niech cię ziemia dobrze zna,
Bo w tej pieśni, w tym popiele,
Każda zdrada swoje ma.
Oj, leć klątwo, aż po kres,
Niech ją niesie stary czas,
Bo słowo dane pod gwiazdami
Pamięta bór… pamięta las.






