Tekst piosenki
Złote pole po kolana,
Powietrze gęste jak miód,
Koszulę mam mokrą od strachu,
Choć jeszcze nie wiem przed kim uciekam tu.
Skowronek zamilkł nagle w górze,
Ziemia przestała drżeć,
Na miedzy stoi biała pani,
Patrzy, jakby znała mnie.
Nie ma wiatru, nie ma drogi,
Serce bije nie w takt,
Kto w południe idzie w pole,
Ten zapłaci tak jak ja.
Południca pani skwaru,
W białej sukni, bez twarzy, bez snu,
Zada pytanie, zanim zetnie,
Zanim upadniesz w kurz.
Południca córka słońca,
Złotą kosą kreśli znak,
Kto się spieszył, kto był dumny,
Ten zostanie tu na zawsze sam.
Jej włosy jak suche trawy,
Szeleszczą, gdy robi krok,
Nie rzuca cienia na ziemię,
Jakby nie była stąd.
Pyta szeptem o rzeczy proste,
O sens i o imię me,
Język klei mi się do gardła,
Myśli uciekły gdzieś w cień.
Czas się łamie jak źdźbło słomy,
Słońce pali mi wzrok,
Jedno słowo źle wypowiedz,
I już wiem, że to mój los.
Południca pani skwaru,
W białej sukni, bez twarzy, bez snu,
Zada pytanie, zanim zetnie,
Zanim upadniesz w kurz.
Południca gniewne pole,
Żniwo bierze dusze w lot,
Kto nie słuchał ziemi starej,
Ten nie wróci już stąd.
Matka wołała wróć przed południem,
Ojciec mówił szanuj dzień,
Teraz leżę wśród zbóż złamanych,
A ona śmieje się…
Południca pani skwaru,
Nie ma litości w jej snach,
Biała śmierć wśród złotych łanów,
Stary słowiański strach.
Południca pamięć ziemi,
Co pamięta każdy błąd,
Gdy nadejdzie ciche południe
Nie wychodź zostań w domu.
Słońce ruszyło, cień powrócił,
Na polu cisza gra…
Tylko kosa w zbożu błysnęła,
Tylko ona wie gdzie jestem ja.






