Tekst piosenki
Ni morza stalowego fale napastliwe Ni Tatry, chmur drapacze wyższe, niż Manhattan Ni białowieskiej puszczy dęby wiecznie żywe Ani w wieże wawelskie wmurowane lata.Ale rak, co go dotąd jeszcze nikt nie złapał Ale kobiałka wczesnych, zakurzonych śliwek I koza prowadzona gdzieś za rogi krzywe I oset, który bosą piętę podrapał. Ni trasy, autostrady, nowotel in Cracow Ani stada dyskotek w stroboskopów strudze Smokingowe night cluby wzbronione pętakom Ni pachnące salony elektrycznych złudzeń.Ale rynek miasteczka unurzany w nudzie I dach z przegniłych gontów dobrze znany ptakom Ciepły chleb o nieznanym, zapomnianym smaku I drzwi wąskie, skrzypiące, a za nimi ludzie.




![Atol Atol Atol: "Cyfrowa rzeczywistość nas odrzuca" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N4IZ2CSW9HNWI-C429.webp)
![Ben Bekele: "Chcieliśmy uzyskać trans i stan hipnotycznego trwania" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N4AA9DODT1N6X-C429.webp)
