Tekst piosenki
Szedłem gdzieś, nie wiem gdzie, kiedy pochwycili mnie,Ale ja szarpałem się, więc w łeb mi dali,Kiedym ocknął się był dzień, miękkie łóżko, łeb jak pień,Duży pokój, jasna sień, gdzie mnie zabrali.Wtem nademną staje ktoś, ma łagodny miękki głos,Pobłogosław - mówi - los, będzie ci dobrze,Tu ci dadzą jeść i pić, dadzą ci dostatnio żyć,Strój na tobie będzie lśnić, tu płacą szczodrze!Poderwałem z łóżka się, patrzę po sali -Kilku nas tu takich snuje się...Wykastrowali mnie! wykastrowali!I w kastratów chór wcielili mnie!Rok nauki zajął śpiew, śpiewam z nut, przestygła krew,Alkoholu ani dziewcząt na lekarstwo,Mówią - z tego tu się śmiej, wtedy stresów będzie mniej,A ja myślę coraz chwiejniej, że to łgarstwo.Tyje tu się, no i twarz, już jak inne twarze masz,Nie znosimy się na wzajem i to wszystko.Z marzeń - tylko jedno już , ma z nas każdy, że a nóż,Jakiś magnat weźmie go jako solistę,I stoimy na galerii chór kastratów,Płynie nasz łagodny śpiew, pochwalny śpiew,Laudatur - śpiewamy - Laudatur,Głos nasz równo i szeroko niesie się.


![N.U. Unruh, Einstürzende Neubauten: "Podpalaliśmy sceny, ale ludzie zaczęli tego od nas oczekiwać" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N6A8ACT4324FR-C492.webp)



