Tekst piosenki
W fabryce bielizn pogrzebowych Marcysia, żywa niczym skra, Na pomysł wpadła, by szefowi Trzy pary czarnych majtek skraść. Wnet odesłała łup skradziony, Gdy się rozniosła o tym wieść, Ten dosyć absurdalny pomysł Napełnił ją największym ze szczęść Szef, który nie chciał, żeby przyszłość Podwładnych spowił jakiś cień, Wymłócił ją, aż dziecko przyszło Na świat, a ona zeszła zeń.




![Vogule Fest: Siara, kicz i cringe? Tutaj nikt się tego nie wstydził [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N8CPRWVOQRJHS-C429.webp)
![Festiwal FAMA 2026: piąty dzień. Jurorzy łatwo nie mają [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N8BKOGH59TDG5-C429.webp)
