Tekst piosenki
Poczekaj, poczekaj
kiedy rozkładam swój teleskop
na dachu
tyle istnie n
na wyciągniecie noża
tak blisko
pytex
z dachu przygląda się temu światu
widzi tylko zwoje silnych flaków
rynek emocjonalnego krachu
słabych, nieudanych start-upów
jego świat w dziwnych jest przebarwieniach
myśli czarne, czarne jak kreda
tu uległa zawsze ulega
mój słodki Jezu..
śmierć, kromka chleba
powierzchowność to tylko fragment sumy
maska , pod naskórkiem ciemność
po ponurej stronie życia z larwy transformacja
trzeźwy nie dotykaj jego
farba drukarska
czarniejsza niż czerń
zapisuje dziś doczesność , amen
jego duszy atrament
przelewa sie na ciebie
toniesz pod tym, ciężarem
wkrada si eprzez okna
zagląda w cudze zycia
w lunecie eciała krążą przed niem po orbicie
patrzy na bezbronne , senne osiedle
jauz nie tak niedostępne, zimne i obojętne
wygląda jak robota sekty
psy gubią trop, od lat zwodzi śledczych
ni e podnosi głosu, podnosi nogę
pogarda ,rzeźnik w mięsnym
palnik, acetylen i dobry gry plan
przechodzi do rzecy, nie zwleka
już jako dziecko nie bał sie krwi
to tylko sok z drugiego człowieka
lek gra na kręgosłupie
hak na wiolonczeli strunie
dekorator wnętrzności, mroku maruder
ciało ćwiartuje, wrzuca do zsypu
innym razem ran de vous w małym bagażniku
z dachu przygląda się temu światu
widzi tylko zwoje silnych flaków
rynek emocjonalnego krachu
słabych, nieudanych start-upów
jego świat w dziwnych jest przebarwieniach
myśli czarne, czarne jak kreda
tu uległa zawsze ulega
mój słodki Jezu..
śmierć, kromka chleba






