Tekst piosenki
Wielu raperów mnie tutaj nie trawi
O nie, nie, nie
I vice versa
Pompuję karabin
Dresowy look to pies na baby
I magnes na brawy
Bez obawy
lewa strona Warszawy
To mamy swe bazy
już nic nie poradzisz
Skąd ty pobierasz te puste frazy
A kysz!
Wersy jak głazy
Sram bohomazy
A kysz!
Nie zdałem z 3 do 4 klasy
Wow!
W podstawowej, gdyby ktoś pytał
Rapym!
Lubię se pachnieć drogim perfumem
Psik!
Gdy mówię diabłem to NWS
Wokale pewnie wrzucił na picz
Hey, beach!
Wpadają
Mam fart street
Ty i twój rap
Już najwyższy czas
Odpalać znicz
Buduję napięcie jak thriller
Obraz przecinam jak krokodyle
Rapowym sztosom czoła chylę
Masz butelkę wychuylę
Potem odkurzę
Żeby nie było ze kurw* brudas
Zanim wrota otwieram
Najpierw sobie zagadnę przez judasz
Nie swędzi mnie kutas na cudze baby
Ty skumaj tę cza-czę
Czy jak wychodzi sama
Ma aktywowany tryb, ‘nie rucha się’
Bo życie kocha to pierwsze
Druga w kolejce jest zdrada
W tej sytuacji wyp* ja za drzwi
Przybija tą radę
ABRAKADABRA
Ot spada na bloki
Włączam mikrofon
Bit puszcza soki
I wielu raperów mnie za to nie trawi
I vice versa
Jeb, jeb, jeb!






![Tyga "Starface": Jeden z najgorszych albumów w historii [RECENZJA]](https://i.iplsc.com/000N76J8Y3H5B4NX-C429.webp)