Tekst piosenki
Po pierwsze – nie dla sprawy
Po drugie – nie dla policji
To ni Miami lat 80.
Raczej Brudny Harry
Smród potu i szlugów w szatni, gdzie nie można palić
Polskie złote za dowodem, nie kur* dolary
Znowu musisz kiepy wrzucać nam do umywalki
Aspirancie Andrzej, kurw*
Za co nikt nie mówi na was wcale, policjanci
Na każdej demonstracji, kaci przedłużeniem pały
Pokaz siły i odwagi prosto zza odznaki
Widzę jaki jesteś słaby, wiec mi pryskasz gazem w gały
Nie bugatti, zapach prady, z gazety ferrari
Zaraz obok zdjęcia Shazzy, mcdonaldy w trakcie zmiany
Koks, woda, burdele i wzdłuż trasy drogowskazy
Ile z nich kur* rozumiesz, ze pozbawiasz ludzi kasy
Tobie państwo, lub za sprawy komuś zawsze bedą płacić
A ty jedna z ludzkich twarzy, możesz tu piracić, jak nikt
Interpretować fakty, podrzucać samarki
Do kieszeni bokiem fanty, wpisali mniejsze działki
Co znaleźli gdzieś u brata co się dobrze znał na ganji
W czwórkę wpadli uzbrojeni na mieszkanie babci
Powiedz panie Gandhi czym się przy tym napady
Czy to właśnie takie czyny, tylko bez legalizacji






