Tekst piosenki
W Berlinie wilczym i kosmatym
U zbiegu ulic piekła i zła
Stał kiedyś bar dla trędowatych
W nim podawano zupę z psa
Złaziły tam największe draby
Bez nosów czasem i bez ust
A gdy ktoś wpadł w ich brudne łapy
Od wewnątrz wkrótce zwiedzał brzuch
Barman obmierzły jak cholera
Codziennie rano z całych sił
Żonę o twarzy bulteriera
Żelaznym młotkiem w głowę bił
Ach jak tu strasznie i jak smutno
Z wielkiego żalu chce się wyć
Księżyc pęknięty tak jak lustro
Już nad dachami krzywo zwisł
Aż przyszła śmierć i w szale
Wytłukła wszystkich jak te wszy
Ponieśli zasłużoną karę
Weszli jak palce miedzy drzwi
Lecz Bóg ich zbawił i do Raju
Wstąpili choć czynili źle
Tak się przynajmniej mi wydaje
A zresztą w ogóle czemu nie
Weszli tam wszyscy Barman z młotkiem
Stu trędowatych żona też
Ulica, piekło, bar z wychodkiem
Na końcu gotowany pies


![Zaczął się Great September 2026. Zdążyłam się zgubić w Łodzi i jepepej [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000NA5YR8IX8CYUE-C492.webp)
![Odpowiedzialność: Kultura jest stale wypierana z miasta przez deweloperkę [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000NA58PFCIGRJC5-C429.webp)


![Festiwal FAMA 2026: piąty dzień. Jurorzy łatwo nie mają [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000N8BKOGH59TDG5-C429.webp)