Tekst piosenki
Piątkowe plany, to było panaceum
Wspominam liceum, jestem chyba stary
Poznikały czary, piję wino za kolegów
Mordo, nic nie mów, jeszcze się spotkamy
Nie lubiłem dat, ale sobotniego rana
Budziłem się tam, dziewiątego maja
Wtedy cały świat miał mi padać na kolana
Po paru latach nawiedziła nas zaraza
Zapomniane czasy, które żyją nadal we mnie
Nie mieliśmy kasy, ale nie żyliśmy w pędzie
Robiliśmy rapy, ale nie trafiałem w werbel
Do metina pasy miałem mordo w dokumencie
Znajomi ze szkoły planują wspólne życie
A ja latam porobiony no i bawię się w muzykę
Póki jestem zdrowy nie przejmuję się profitem
Kiedyś zbiorę plony, jeszcze ku*wa zobaczycie
Gdzie się podziały tamte prywatki
I koleżanki ze szkolnej ławki
Gdzie się podziały butelki Finlandii
Śpiewane szanty, spalone blanty
Gdzie się podziały tamte melanże
Dzisiaj patrzę na świat inaczej
Gdzie się podziały noce tak jasne
Szalone akcje po dobrym temacie
Gdzie się podziały tamte prywatki
I koleżanki ze szkolnej ławki
Gdzie się podziały butelki Finlandii
Śpiewane szanty, spalone blanty
Gdzie się podziały tamte melanże
Dzisiaj patrzę na świat inaczej
Gdzie się podziały noce tak jasne
Szalone akcje po dobrym temacie
Gdzie się podziały tamte prywatki
I koleżanki ze szkolnej ławki
Gdzie się podziały butelki Finlandii
Śpiewane szanty, spalone blanty
Gdzie się podziały tamte melanże
Dzisiaj patrzę na świat inaczej
Gdzie się podziały noce tak jasne
Szalone akcje po dobrym temacie






