Tekst piosenki
I znowu pustka wyjechałem brakuje mi was
Nie mogę ustać z oczu łzy cisną mi się na twarz
Który już raz im dalej uwierz tym coraz trudniej
Który już raz odliczam przed świętami przed grudniem
Znowu w południe wrócę, albo z lekka późnym rankiem
Będziesz czekała w oknie spoglądając przez firankę
Wrócę, wbiegnę do góry, wyściskam was jak potrafię
Jak potrafię najmocniej, nie chcę trafić na terapię
Terapią dla mnie jesteś Ty, Ty ukajasz mój ból
Gdy sytuacja na otwarte rany kładzie sól
Nie wychodzimy z ról, Ty jesteś matką, a ja ojcem
Czyścimy niebo z chmur dla dzieci, ma im święcić słońce
Każdego dnia, bo nie widzę tego inaczej
Każdego dnia na głęboką wodę dla Was skaczę
I sobie radzę raczej, radzę choć jestem sam
Radzę i się prowadzę realizując nasz plan
Po drodze wiele zmian, sytuacji nieplanowanych
Na ciele ran setki mamy już pozbliźnianych
Życie nas uczy, daje lekcje, w bólu nas hartuje
Wiem, że jak ja lubisz porządek, tak jak ja pracujesz
Dbasz o dzieciaki, o dom, resztę reperuje ja
Przyjeżdżam, by spełniać się w domu, wie ten kto mnie zna
Mam obowiązki, ja Twój facet, dla dzieciaków ojciec
Niech trwa to jak najdłużej, nie będę witał się z końcem
Mam jeszcze czas, Ty też masz i mają nasze dzieci
Gdyby nie one nie wiedziałbym, że tak szybko leci
Wychodzimy naprzeciw, stawiając problemom czoła
To Ty wyciągniesz do mnie dłoń, wystarczy, że zawołam
Na Ciebie mogę liczyć, razem jak jeden organizm
Razem patrzymy w przyszłość, nie na to co już za nami
W końcu przestańmy ranić się, zacznijmy dbać o siebie
Usiądź koło mnie, spójrz razem ze mną w gwiazdy na niebie
Bez Ciebie nie ma mnie, beze mnie ciebie, tak to działa
Stoimy ramię w ramię, jak nie do przebicia skała
To Ty widziałaś jak płaczę, jak cierpię, tracę wiarę.
Ty wtedy byłaś przy mnie, bo chciałaś, nigdy za karę
Razem z każdym koszmarem damy sobie radę tu
Realizuję z tobą scenariusz z mojego snu
Z mojego snu młodzieńczego tak marzyłem o tym
By mieć kobietę, dzieciaki i chęci do roboty
Znów czuję pustkę, dobrze wiem, że Ty ją czujesz też
Stoję przed lustrem, zastanawiam dlaczego tak jest
Dlaczego tak bardzo boli kiedy muszę wyjechać
Bo na to co najlepsze, jak widać trzeba poczekać
Znów czuję pustkę, dobrze wiem, że Ty ją czujesz też
Stoję przed lustrem, zastanawiam dlaczego tak jest
Dlaczego tak bardzo boli kiedy muszę wyjechać
Bo na to co najlepsze, jak widać trzeba poczekać






