Tekst piosenki
Za dziewczyny,
którym chcieliśmy wyznawać miłość.
Za przyjaźnie,
które jednak życie rozliczyło.
Za rodziców,
którzy niechcący wybierali alko.
Za to wszystko,
co byś nazwał tą pieprzoną walką.
Za hotele,
w których nigdy w życiu miałem nie spać
Za tą każdą jedną łezkę niewinnego dziecka.
Za to,
co mi dało przedsmak,
potem dało posmak.
Za to,
że ta prawda jest jak wódka-
zimna, gorzka.
Za to,
że nie śpisz po proszkach i tracisz przyjaciół.
Potem rzucasz im na groby tylko garstkę piachu.
Za to,
że nie czujesz strachu
choć przed tobą skarpa.
Za to,
że ta cała scena jest dziś chuja warta.
Za to, że nie miałem farta, tylko brak perspektyw.
Przez to siedzę sam po ciemku w chacie, piszę teksty.
Za to, że nie czuję więzi, bardziej przywiązanie.
Za to wszystko, co się stało i to, co się stanie.
Padam tysiąc razy, wstaję tysiąc pierwszy.
Setki godzin w studio, zapisanych wierszy.
Pod ciężarem presji, pod ciężarem ocen.
Co by nie mówili, jestem tych podwórek głosem.
Mi chcę przed siebie biec, biec, biec, biec, biec.
Czasami nie wiem, gdzie, gdzie, gdzie, gdzie, gdzie.
Emocje zostawiam na bicie, zrób to głośniej.
Całe życie słyszę: "Wy dorośleć więc..."
Jutro obudzę się nagi, ale wyjdę stąd jak król.
Za dużo przeszedłem, by tak łatwo się wycofać.
Wiem, jak smakuje miłość i wiem, jak smakuje ból.
Z jednej strony nienawidzę cię, a z drugiej kocham.
Jutro obudzę się nagi, ale wyjdę stąd jak król.
Za dużo przeszedłem, by tak łatwo się wycofać.
Wiem, jak smakuje miłość i wiem, jak smakuje ból.
Z jednej strony nienawidzę cię, a z drugiej kocham.
Za hotele rozjebane jak po gwiazdach rocka.
W naszych żyłach wtedy tylko wóda, hip-hop, koka.
Za dziewczyny, które zawsze chciały zostać na noc.
Ty nie zawsze chciałeś budzić się tu przy nich rano.
Za uczucia wypłukane razem z dopaminą.
Za to, że jestem ostatnim, który z trzech nie zginął.
Za to, żeby pamięć o nich zawsze była wieczna.
Przez to już do końca życia będą w moich tekstach.
Za pieniądze, które wiszą mi gdzieś w całej Polsce,
bo jebany frajer nie rozliczył się za koncert.
Za pieniądze, które jeszcze na tym wszystkim zrobię,
choć nie spędza mi to snu już z powiek.
Za to, że zostałem sobą, kiedy wokół fejki.
Za te wszystkie dusze, które rapem zdjąłem z pętli.
Za to wszystko wielkie dzięki.
Już nic nie rozkminiam.
Biorę życie, jakim jest.
Zapisuję wymysł.
Padam tysiąc razy, wstaję tysiąc pierwszy.
Setki godzin w studio, zapisanych wierszy.
Pod ciężarem presji, pod ciężarem ocen.
Co by nie mówili, jestem tych podwórek głosem.
Mi chcę przed siebie biec, biec, biec, biec, biec.
Czasami nie wiem, gdzie, gdzie, gdzie, gdzie, gdzie.
Emocje zostawiam na bicie, zrób to głośniej.
Całe życie słyszę: "Wy dorośleć więc..."
Jutro obudzę się nagi, ale wyjdę stąd jak król.
Za dużo przeszedłem, by tak łatwo się wycofać.
Wiem, jak smakuje miłość i wiem, jak smakuje ból.
Z jednej strony nienawidzę cię, a z drugiej kocham.
Jutro obudzę się nagi, ale wyjdę stąd jak król.
Za dużo przeszedłem, by tak łatwo się wycofać.
Wiem, jak smakuje miłość i wiem, jak smakuje ból.
Z jednej strony nienawidzę cię, a z drugiej kocham.
O utworze
Zbuku prezentuje utwór "DESIDERIUM" - tytułowy singel z albumu (premiera maj 2026 r.)."Emocjonalny i osobisty, utwór o tęsknocie, stracie i pragnieniu, w którym artysta rozlicza się z przeszłością i zamyka ważny etap swojej drogi.To bardzo osobisty projekt w dotychczasowej karierze artysty. To 15 lat historii, emocji, strat, wzlotów, upadków i pragnienia czegoś więcej - zamknięte na jednym albumie" - czytamy w opisie.






